Wózek Valco Baby Snap 4 Trend – nie zawsze taki kompaktowy

Uwielbiam ten wózek i Dziedzic mam wrażenie też bardzo go lubi. Jest lekki, kompaktowy, składam go jedną ręką, zarzucam na ramię, albo chwytam w dłoń i wiśta wio wszędzie – do auta, do pociągu, czy do samolotu. No ale przyznam szczerze, szczęka opadła mi na lotnisku w Kopenhadze, kiedy przy odprawie usłyszałam, że nasze Valco jest według przepisów tego lotniska zbyt duże (?!?) i nie może być, jak zazwyczaj praktykowaliśmy podczas podróży, włożone do luku bagażowego samolotu tuż przed naszym wejściem na pokład. Zostaliśmy poinformowani, że duńskie związki zawodowe wywalczyły dla swoich pracowników wymiary wózków, które mogą być przez nich noszone na płycie lotniska i Valco się w nich nie mieści. W związku z tym poproszono nas o złożenie wózka, zapakowanie w pokrowiec ochronny i nadanie go jako bagaż niewymiarowy. Wow, wow, wow chwila! Moje Valco niewymiarowe? Na oczach pracowników próbowałam udowodnić jego przewagę. Trzymając w nosidle Leona złożyłam wózek jedną ręką i zarzuciłam na ramię, pokazałam jaki jest lekki, jak sama go przenoszę, no istny cyrk przy odprawie. I nic! Na nic zdały się moje próby demonstrowania zalet Valco, bowiem na to wszystko usłyszałam, że pracownicy lotniska w Kopenhadze skarżyli się na noszenie tak dużych wózków po schodach. Prawdziwa ironia losu, bowiem mając lot z kolejnymi przesiadkami w Londynie (3 godziny oczekiwania na lotnisku) i Toronto (5 godzin oczekiwania na lotnisku) zostaliśmy pozbawieni wózka, który był dla nas niezbędny przy podróży z 15 miesięcznym brzdącem. Żadne prośby i żadne tłumaczenia nie odniosły skutku. Przepisy i tyle. A ty matko, ojcze bądź cierpliwy, wytrwały i wycierp swoje jeśli podróżujesz z dzieckiem. Tadam!


Dodaj komentarz