Jak przeżyć rozszerzanie diety metodą BLW… czyli o macie Tidy Tot

Słyszeliście o macie Tidy Tot? Moja psychika bez tego wynalazku byłaby zrujnowana. Serio. Jako matka chyba bym się zaorała nieustannie sprzątając po jedzeniowej kreatywności mojego Syna. Jeśli macie dzieci, albo mieć je będziecie i planujecie rozszerzanie diety metodą BLW  – w dużym skrócie… jest to ominięcie etapu papek i pozwoleniu dziecku na samodzielne jedzenie już od pierwszego posiłku (dokładnie możecie przeczytać na ten temat na blogu alaantkoweblw), to z całym przekonaniem polecam Wam matę Tidy TotTo jest nasz sposób na przeżycie, ratunek skołatanych nerwów i ochrona dla kolan, żeby nie biegać z mokrą szmatą wokół stołu w nieskończoność myjąc podłogę:). Leon je sam od 7 miesiąca życia i uwierzcie, że etapy rozwoju zdolności manualnych przy jedzeniu miał różne, od prób rzucania buraczkami i walenia łyżką we wszystko co znajdowało się na stole powodując rozbryzg na kilometr, po wkładania głowy do miski z kaszą i próby wysiorpywania. Mimo to chodzi z nami do restauracji, je w hotelowych „stołówkach”, a my bez skrępowania dzielimy z nim stół, ale… nieodłącznie króluje na nim właśnie Tidy Tot – czyli połączenie ufo z kombinezonem roboczym:). Zresztą sami zobaczcie na zdjęciach jak to wygląda.

Mata leży na krzesełku dziecka (od spodu ma przyssawki), a „śliniak” jest zakładany przez rączki i przyczepiany rzepem do maty. W ten sposób jedzenie raczej nie wydostaje się na podłogę, a dziecko po posiłku jest czyste (pozostaje umyć buzię i rączki). Dzięki zastosowaniu Tidy Tot powierzchnia blatu do jedzenia po prostu się zwiększa. Do tego mata jest kompatybilna z większością krzesełek do karmienia (do naszego Antilop z Ikei pasuje wprost idealnie).

Jedynym minusem maty jest jej cena od 160 zł do 180 zł w zależności od modelu, ale uważam, że cena jest zdecydowanie warta produktu. Do wyboru są maty w różnych kolorach: szare i zielone oraz z różnymi kubraczkami. Ja ze swojej strony polecam wersję szarą maty i zieloną kubraczka. Bowiem Grey Apple & Pear, czyli (droższa) wersja zestawu w naszym przypadku przepuszczała mokre dania – zupy itp powodując, że ubranie pod spodem bywało mokre. Zielony kubrak trzyma natomiast na mur beton i ubranie pod spodem jest zazwyczaj czyste i suche. Na moich zdjęciach możecie zobaczyć też trzeci rodzaj kubraczka, ale to już wersja domowej roboty.

Link do strony producenta: https://tidytot.co.uk/

Maty możecie również zamówić w różnych sklepach internetowych w Polsce. Wpiszcie w Internecie nazwę Tidy Tot i na pewno znajdziecie jakieś źródełko.


Jedna myśl na temat “Jak przeżyć rozszerzanie diety metodą BLW… czyli o macie Tidy Tot

Dodaj komentarz