Bali – subiektywna ocena plaż, czyli w poszukiwaniu wakacyjnego raju

Co przychodzi Wam do głowy kiedy myślicie o Bali? Jaka jest Wasza pierwsza myśl i pierwszy obraz jaki pojawia się przed oczami? My, kiedy kupowaliśmy bilety, przed oczami mieliśmy turkus oceanu, hotele jak z bajki i urokliwy klimat tej wyspy. Lot na Bali miał być zakończeniem intensywnego pod względem zwiedzania urlopu w Azji. I był, ale kiedy kupiliśmy bilety i zaczęliśmy przeszukiwać Internet w poszukiwaniu szczegółowych informacji nasze miny zrzedły. W marzeniach widzieliśmy przecież rajskie plaże, a na każdym kroku spotykaliśmy się z opisami, że takich na Bali nie ma. Hola, hola! Zweryfikowaliśmy to! Byliśmy i subiektywnie stwierdzamy, że jest wręcz odwrotnie! Piękne plaże na Bali są i mają się całkiem dobrze! Zupełnie nie wiemy zatem, o co w tym wszystkim chodzi.

Dlatego stwierdziliśmy, że przygotujemy listę plaż, jakie w te kilka dni, udało nam się odwiedzić. Choć i tak do wielu, które mieliśmy w planach tzw. hiden beaches at Bali, nie dotarliśmy ze względu na odległości, ale jak zobaczycie z naszej subiektywnej listy, Bali ma ogromny potencjał w tym zakresie.

Dokładne lokalizacje poniższych plaż znajdziecie wpisując ich nazwy w Google Maps.

 


Karma Beach


Plaża, która pozbawiona jest infrastruktury, nie licząc oczywiście kilku straganów z napojami i przekąskami rozstawionych przy parkingu. Sama plaża jest natomiast szeroka i piaszczysta, za to wejście do wody jest niestety mocno rafowe. O pływaniu sensu stricte można tu raczej zapomnieć, ale za to rafowy brzeg tworzy naturalne baseny, w których woda jest jeszcze cieplejsza niż w samym oceanie. Dodatkową atrakcją może być kilkunastominutowy spacer brzegiem plaży w kierunku jednego z ekskluzywnych resortów – Karma Kandara Resort, na którego plażę dzięki odpływom można spokojnie wejść i zobaczyć ją od środka. Hotelowi goście na plażę dostają się za pomocą zjeżdżającej ze stromego klifu przeszklonej windy…

 

 


Green Bowl Beach


Piękna! Urokliwa i nie za duża! Osadzona między skałami, z głębokim wejściem do wody i rozbijającymi się z siłą falami. To plaża raj dla surferów. Warta zobaczenia i zauroczenia się nią, choć niełatwa jeśli chodzi o dotarcie. I nie mam tu na myśli trasy jaką trzeba pokonać samochodem lub skuterem, ale niemal 600 schodów, które trzeba przejść w jedną i w drugą stronę, aby podziwiać jej uroki. To plaża bez infrastruktury, więc wybierając się na nią warto zaopatrzyć się we wszystko co niezbędne. Plaża jest niewielka, z przepięknym piaskiem, skałami, zielenią i turkusem oceanu, a nawet jaskinią w której podobno w upalne dni odpoczywają setki nietoperzy. Docierając na tą plażę uwzględnijcie jednak przypływy i odpływy, bowiem w połączeniu z silnymi falami przypływ może nie pozwolić Wam na pokonanie ostatnich schodów i postawienie nóg na suchym piasku, a spokojne delektowanie się jej urokami nie będzie możliwe.

 

 


Nyang Nyang Beach


Wyobrażam sobie, że to plaża, którą możesz mieć tylko dla siebie. Wyobrażam sobie, bo ze względu na 7 miesięcznego wówczas Leona dotarliśmy tylko do stromego klifu, który ją otacza. Uwierzcie jednak, że nawet z góry wyglądała zjawiskowo i naprawdę kusiło, aby zejść stromym zboczem w dół. Uznaliśmy jednak, że z małym dzieckiem byłoby to zbyt niebezpieczne i pozostało nam nasycenie się widokami z góry. Plaża wygląda na długą i szeroką ze spokojnym wejściem do wody, a otaczający ją zielony klif musi dawać naprawdę nieziemskie widoki nawet z dołu.

 

 


Blue Point Beach


Surferzy, surferzy, surferzy! Wszędzie możecie podziwiać surferów! Bali to ich raj, ale na tej plaży jest ich Mekka. Na plażę dostaniecie się po schodach wijących się pomiędzy knajpami i sklepikami umiejscowionymi na stromym klifie. Zdjęcia oddają chyba wszystko, nic dodać, nic ująć.

 


Dreamland Beach


Choć nie jestem miłośnikiem leżaków i plaż pełnych restauracji to ta plaża przyciągnęła nas turkusem wody i ogromnymi falami, w których buszowaliśmy dosłownie cały dzień. To plaża na której można skakać w falach do upadłego. Jednak uważajcie, bowiem fale na tej plaży potrafią być naprawdę silne i trzeba bacznie uważać na własne bezpieczeństwo. Właśnie z tego powodu nie poleciłabym tej plaży na spokojny i bezpieczny wypoczynek z dzieckiem. Być może trafiliśmy akurat na taką moc oceanu indyjskiego, ale te fale naprawdę potrafiły nas poważnie przestraszyć. Mimo wszystko kolory wody zwyciężyły i cały dzień, aż do zachodu słońca delektowaliśmy się ich szumem.

 

 


Nusa Dua


Do tej plaży przekonał mnie chyba wyłącznie kolor jej wody. Nusa Dua to bowiem plaża pełna hoteli, restauracji i tym podobnej infrastruktury. To plaża na której możecie zobaczyć specjalnie przygotowane miejsca do zaręczyn i śluby jak z amerykańskich filmów. To długa przyhotelowa plaża, której urok tkwi w kolorze wody i możliwości dyskretnego podglądania wielkiego i bogatego świata.

 

 


Jimbaran


To plaża na całej swojej długości pełna leżaków, knajp i restauracji, a do tego prosta i długa. Ma szerokie i płytkie wejście do wody idealne na spokojne zanurzenie się w wodzie i pływanie z dziećmi. Jej urok ujawnia się dopiero wieczorem, kiedy okoliczne restauracje, serwujące owoce morza, wystawiają na plażę stoły i sprawiają, że zachód słońca oglądany z tej perspektywy nabiera nowego znaczenia. Jesz kolację z nogami zakopanymi w gorącym piasku, woda omywa Ci stopy, a zachód słońca sprawia, że zamiast patrzeć w talerz obserwujesz horyzont. Dodatkowego uroku temu miejscu nadają również setki świec rozpalonych na okolicznych stołach.

Dodaj komentarz