Bali – prywatna willa, czyli oczekiwania, a rzeczywistość


Villa Ranitea Ungasan


No nie tak, nie tak, nie tak! Nie tak powinna wyglądać wymarzona miejscówka na Bali. Zdaję sobie sprawę, że marzenia należy weryfikować, ale kiedy już lecisz do destynacji marzeń, to czemu miałbyś te marzenia weryfikować, aż do tego stopnia? Przyznam, zdawałam sobie też sprawę z tego, że na okładkach magazynów podkolorowuje się zdjęcia gwiazd, aby wyglądały młodziej, zgrabniej i korzystniej, ale żeby oferty noclegowe w Azji, były aż tak przekolorowane? O tym naprawdę nie miałam zielonego pojęcia. Na nic zdały się setki naszych podróży i doświadczenie które mamy. Tym razem daliśmy się zrobić w przysłowiowe bambuko. To był nasz -nasty wyjazd do Azji ale pierwszy, podczas którego skorzystaliśmy z ofert dostępnych na portalu Airbnb. I wniosek mamy jeden: szukając ofert noclegowych na Booking.com, czy Airbnb trzeba mieć to na uwadze. Inaczej, naprawdę niepotrzebnie można popsuć sobie urlop.

Nasze wcześniejsze podróże po świecie, w dużym stopniu, polegały na korzystaniu z tzw. couchsurfingu (czyli mieszkania w domach miejscowych osób), czasem decydowaliśmy się też na poszukiwanie bazy noclegowej będąc już na miejscu lub szukaliśmy hosteli. Pierwsza wspomniana opcja ma swoje plusy: jest darmowa i pozwala od środka zapoznawać się ze zwyczajami mieszkańców danego kraju. Druga natomiast pozwala decydować o bazie noclegowej na podstawie tego co widzi się na własne oczy. Jej minusem jest jednak to, że wymaga dodatkowego czasu na poszukiwania. W naszym przypadku, spowodowało to, że od czasu kiedy podróżujemy z Maluchem, ani na jedną, ani na drugą opcję nie mamy wystarczająco dużo odwagi. Dlatego zweryfikowaliśmy nasze podejście do kwestii noclegów i teraz rezerwujemy bazę noclegową jeszcze przed wylotem. Cóż… potem na miejscu okazuje się być różnie. Czasem uda się ustrzelić złoty strzał, a czasem trzeba przełknąć gorzką porażkę.

Tym razem Bali zaskoczyło nas „słodką” noclegową porażką. Domy, które marzyły nam się przed wylotem, skutecznie odstraszyły nas cenami i niestety, ale z oglądanych na zdjęciach prywatnych willi z bajecznymi widokami na ocean, prysznicami na klifach i jacuzzi na prywatność pozostał dom na wsi:). Uznaliśmy jednak, że skoro wynajmujemy auto, to nie będzie tak tragicznie. Może i rano nie będziemy siedzieć na prywatnym tarasie, napawając się wschodem słońca z widokiem na ocean, ale będziemy mieli poranki nad własnym basenem.

No i czy były to dobrze wydane pieniądze? Szczerze? Gdyby nie poczucie humoru, które nas nie opuściło, bylibyśmy bardzo niepocieszeni, bo rzeczywistość mocno rozminęła się z tym co oglądaliśmy rezerwując ofertę na Airbnb.

 


Internet vs. rzeczywistość


Co poszło zatem nie tak? Sporo kwestii…

Czystość pozostawiała sporo do życzenia. Internetowe zdjęcia były według nas podkolorowane, a zarządca ewidentnie nie radził sobie z wieloma rzeczami. Willa nie była sprzątana codziennie, a nawet jeśli Pani odpowiedzialna za tą czynność docierała do niej, to nie robiła tego dokładnie. Wyposażenie kuchni, poza talerzami stanowiło kilka zdezelowanych garnków i patelnia nie pierwszej młodości, podobnie jak poduchy na leżakach, na których było widać ząb czasu i dokonania poprzednich gości. Dodatkowo pomimo wynajęcia willi na tak krótki czas (7 dni), ogród nie był wcześniej przygotowany, a dopiero drugiego dnia dotarł ogrodnik, który o godzinie 6.30 rano głośno buszował ze sprzętem po ogrodzie. Mieliśmy też problem ze śmieciami przed willą. Nie były one systematycznie wywożone, więc kiedy śmietnik był przepełniony, w nocy zwierzęta zaczynały szabrować rozgrzebując wszystko przed wejściem do domu, co powodowało, że o poranku zastawaliśmy mało przyjemne widoki. Zdarzył nam się również brak elektryczności. Licznik był doładowywany na kartę i zarządca najzwyczajniej w świecie nie przypilnował by był odpowiednio naładowany na nasz przyjazd, więc przez 2 godziny siedzieliśmy w totalnej ciemności. Jakby tego było mało po kilku dokonanych przez nas zgłoszeniach zostaliśmy zaskoczeni przez dwójkę ludzi, którzy przyjechali sprzątać willę twierdząc, że zostali wysłani przez zarządcę, by doprowadzić dom do czystości. Pewnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego – Azja w końcu – i może byśmy to jakoś przełknęli, choć nie taki był nasz plan na ten dzień, ale kiedy przed wejściem na teren posesji uprzedzili nas, że to od nas będą chcieli pieniądze, twierdząc, że pieniędzy od zarządcy nie widzieli od 2 miesięcy, to szala goryczy się w nas przelała. Hitem jednak tego pobytu były prysznice. Może nawet nie same prysznice, bo te sprawiały wrażenie urokliwych – umiejscowione na świeżym powietrzu, pod liśćmi palmy, jednak jednocześnie były łatwym łupem dla zwierzaków. I nie mieli byśmy nic przeciwko jaszczurkom, czy nawet małpom, które wchodziły na posesję, ale niestety zdarzył się i mniej przyjemny intruz. Pewnego wieczora, na teren łazienki (która miała wymiary 2×2 metra) wpadł… szczur. Myślę, że łatwo możecie wyobrazić sobie moją reakcję i prędkość z jaką z gołym tyłkiem dotarłam na łóżko w sypialni krzycząc o ratunek. Zatem jadąc na wymarzony urlop pamiętajcie, żeby zabrać ze sobą dużo dobrego humoru, bo czasem tylko to pomaga przetrwać. A willi Ranitea Ungasan… niestety nie polecamy Wam na nocleg.

 


Argumenty właściciela na naszą reklamację


Oczywiście o wszystkich tych problemach na bieżąco informowaliśmy będącego na miejscu zarządcę nieruchomości, a po powrocie przygotowaliśmy reklamację za którą otrzymaliśmy rekompensatę w wysokości 50 EUR. Odpowiedź właściciela willi na nasze uwagi według nas zbywała temat, sprowadzając wszystko do tego, że na Bali tak jest i tyle:

  1. W kwestii szczura… generalnie szczury na Bali są i tyle: Regarding rats, it is the first time that this is reported to us by a visitor and Andre, the manager you met in Bali did a check but did not find. I believe you, but we are in Bali and there are rats, snakes, spiders and many other animals. We can not eliminate them in this dirty country, I agree, knowing that even in our developed countries we find them.
  2. W kwestii śmieci…2 lata temu wywóz śmieci na Bali jeszcze nie istniał: For collecting trash, this did not exist when I arrived in Bali 2 years ago. We have called on a newly created company, which assures us a pickup once a week, and this is the best thing in Bali. I will have to wait until I think many more years to have a regular pickup everywhere, not to mention a daily pickup. Regarding the fact that money has been asked to pick up the garbage, it is not possible that this was requested by my manager because the garbage collection is paid monthly regularly and no customer has ever paid this.
  3. W kwestii ogrodu…nie istotny jest dzień tygodnia, ani to że ogród nie był przygotowany:
    For the garden, I do not see where the problem of Sunday is because in Bali the weekend really does not exist. For visitors who are on holiday, whether the garden comes on Sundays or another day, I do not see what that would change.

A zatem na Bali tak jest i tyle!


Dodaj komentarz